Pau­lo Coel­ho

Zna­ny na całym świe­cie bra­zy­lij­ski pisarz. W swo­ich barw­nych, czę­sto ale­go­rycz­nych powie­ściach prze­my­ca praw­dy życio­we, o któ­rych zbyt czę­sto zapo­mi­na­my. Poni­żej zamiesz­czam moje ulu­bio­ne cyta­ty z poszcze­gól­nych powie­ści tego auto­ra.

Piel­grzym” (1987)

Pielgrzym

Bar­dzo czę­sto, gdy ktoś pró­bu­je poka­zać, co jest dobre, poka­zać, że życie jest hoj­ne, inni odrzu­ca­ją te wizje, jak­by ich oczom uka­zał się demon. Nikt nie lubi ocze­ki­wać od życia zbyt wie­le, a to w oba­wie przed poraż­ką.

Cechu­je nas skłon­ność do snu­cia opo­wie­ści o tym, co nie ist­nie­je, a nie wie­rzy­my w rze­czy oczy­wi­ste, rzu­ca­ją­ce się w oczy.

Czas nie zawsze prze­mi­ja w jed­na­ko­wym ryt­mie. To my decy­du­je­my o ryt­mie cza­su.

Czło­wiek nigdy nie prze­sta­je marzyć. Marze­nie jest pokar­mem dla duszy, jak żyw­ność jest stra­wą dla cia­ła. Przez lata nasze­go życia bar­dzo czę­sto się zda­rza, że marze­nia nio­są roz­cza­ro­wa­nie, a pra­gnie­nia koń­czą się zawo­dem, mimo to wciąż trze­ba marzyć, w prze­ciw­nym razie nasza dusza umie­ra.

Czym jest oba­wa przed odtrą­ce­niem, odkła­da­nie pla­nów na póź­niej, sko­ro liczy się przede wszyst­kim to, by cie­szyć się peł­nią życia?

Dobra Wal­ka to ta, któ­rą podej­mu­je­my w imię naszych marzeń. Kie­dy wybu­cha w nas z peł­ną mocą – w mło­do­ści – mamy wiel­ką odwa­gę, ale nie potra­fi­my jesz­cze wal­czyć. Gdy po licz­nych wysił­kach zdo­ła­my posiąść tę umie­jęt­ność, nie mamy już tyle odwa­gi w wal­ce. Wów­czas zwra­ca­my się prze­ciw sobie, by w koń­cu stać się swym naj­gor­szym wro­giem. Uwa­ża­my wła­sne marze­nia za infan­tyl­ne, nie­zisz­czal­ne, za owoc nie­zna­jo­mo­ści realiów życia. Zabi­ja­my nasze marze­nia, bojąc się pod­jąć Dobrą Wal­kę.

Dys­ku­sja to dosko­na­ły spo­sób, by prze­ko­nać same­go sie­bie o słusz­no­ści tego, co się mówi.

Kie­dy kocha­my lub głę­bo­ko w coś wie­rzy­my, czu­je­my się sil­niej­si od całe­go świa­ta, ogar­nia nas pogo­da ducha, któ­ra bie­rze się z pew­no­ści, że nic nie zdo­ła poko­nać naszej wia­ry. Ta nie­po­ję­ta siła poma­ga nam podej­mo­wać traf­ne decy­zje we wła­ści­wym cza­sie, a kie­dy osią­gnie­my cel, jeste­śmy zasko­cze­ni swo­imi zdol­no­ścia­mi.

Liczą się przede wszyst­kim efek­ty naszych poczy­nań. Wysi­łek jest zba­wien­ny i koniecz­ny, ale jeśli nie przy­no­si ocze­ki­wa­ne­go skut­ku, nic nie zna­czy.

Sta­tek jest bez­piecz­niej­szy, gdy kotwi­czy w por­cie, nie po to jed­nak budu­je się stat­ki.

To naj­trud­niej­sza chwi­la w życiu czło­wie­ka. Chwi­la, gdy pra­gnie pod­jąć Dobrą Wal­kę, lecz czu­je się nie­zdol­ny do zaak­cep­to­wa­nia zmia­ny, któ­ra umoż­li­wi mu sto­cze­nie tej wal­ki. Wów­czas wie­dza zwra­ca się prze­ciw­ko temu, kto ją posiadł.

Wszyst­ko, cze­go się dotąd nauczy­łeś, zatra­ci sens, jeśli nie potra­fisz zna­leźć zasto­so­wa­nia dla tej wie­dzy.

Zawsze widzi­my tę naj­lep­szą z dróg, wybie­ra­my jed­nak tę, do któ­rej przy­wy­kli­śmy.


Alche­mik” (1988)

Alchemik

Jest tyl­ko jeden spo­sób nauki. Poprzez dzia­ła­nie.

Kie­dy cze­goś gorą­co pra­gniesz, to cały wszech­świat dzia­ła pota­jem­nie by uda­ło Ci się to osią­gnąć.

Kocha się za nic. Nie ist­nie­je żaden powód do miło­ści.

Nie pod­da­waj się roz­pa­czy. Ona nie pozwa­la roz­ma­wiać z ser­cem.

Niko­mu nie wol­no drżeć przed nie­zna­nym, gdyż każ­dy jest w sta­nie zdo­być to, cze­go pra­gnie i to, cze­go mu potrze­ba.

Posta­no­wie­nia są zale­d­wie począt­kiem. Kie­dy czło­wiek podej­mu­je już decy­zję, to tro­chę tak jak­by sko­czył w wart­ki stru­mień, któ­ry pory­wa go w kie­run­ku, o jakim mu się nawet nie śni­ło, w chwi­li gdy ją podej­mo­wał.

Strach przed cier­pie­niem jest strasz­niej­szy niż samo cier­pie­nie.

To moż­li­wość speł­nie­nia marzeń spra­wia, że życie jest tak fascy­nu­ją­ce.

To w teraź­niej­szo­ści drze­mie cała tajem­ni­ca. Jeśli sza­nu­jesz dzień dzi­siej­szy, możesz go uczy­nić lep­szym. A kie­dy ulep­szysz teraź­niej­szość, wszyst­ko to, co nastą­pi po niej, rów­nież sta­nie się lep­sze.

Two­je ser­ce jest tam, gdzie twój skarb. I musisz ten skarb odna­leźć, aby mogło nabrać praw­dzi­we­go sen­su wszyst­ko, co do tej pory odkry­łeś na swej dro­dze.

Tyl­ko jed­no może uni­ce­stwić marze­nie – strach przed poraż­ką.

Uwa­żaj na wróż­by. Kie­dy coś jest zapi­sa­ne, trud­no tego unik­nąć.

W oczach tkwi siła duszy.

Więk­szo­ści świat jawi się jako groź­ba i pew­nie z tej przy­czy­ny ten świat sta­je się w koń­cu dla nich praw­dzi­wym zagro­że­niem.

Wszyst­ko co jest, posia­da bowiem duszę, czy to kamień, czy rośli­na, czy zwie­rzę, czy nawet myśl. To, co znaj­du­je się na zie­mi i pod jej powierzch­nią, ani przez chwi­lę nie prze­sta­je się prze­ista­czać, bo zie­mia jest rów­nież bytem żywym i posia­da wła­sną duszę. My sta­no­wi­my część tej duszy i rzad­ko zda­je­my sobie spra­wę z tego, że ona dzia­ła zawsze na naszą korzyść.

Wszyst­ko, co zda­rza się raz, może już nie przy­da­rzyć się nigdy wię­cej, ale to, co zda­rza się dwa razy, zda­rzy się na pew­no i trze­ci.

Zawsze, gdy kocha­my, to pra­gnie­my być lep­si niż jeste­śmy.

Zawsze mamy moż­li­wość robie­nia tego, o czym napraw­dę marzy­my.

Zawsze bowiem moż­na spo­ty­kać coraz to nowych przy­ja­ciół i wca­le nie trze­ba z nimi sta­le prze­by­wać. Kie­dy widzi­my cią­gle tych samych ludzi…stają się oni w koń­cu czę­ścią nasze­go życia. A sko­ro są już czę­ścią nasze­go życia, to chcą je zmie­niać. Jeśli nie sta­je­my się tacy, jak tego ocze­ki­wa­li, są nie­za­do­wo­le­ni. Ponie­waż ludziom wyda­je się, że wie­dzą dokład­nie jak powin­no wyglą­dać nasze życie. Nato­miast nikt nie wie, w jaki spo­sób powi­nien prze­żyć wła­sne życie.

Zazwy­czaj wid­mo śmier­ci spra­wia, że bar­dziej sza­nu­je­my życie.


Bri­da” (1990)

Brida

Brak wąt­pli­wo­ści to znak, że zatrzy­ma­łeś się w roz­wo­ju.

Być czło­wie­kiem ozna­cza mieć wąt­pli­wość i mimo to iść dalej swo­ją dro­gą.

Całe życie czło­wie­ka na Zie­mi spro­wa­dza się do poszu­ki­wa­nia Dru­giej Poło­wy. Wyda­je mu się, że szu­ka mądro­ści, bogac­twa czy wła­dzy, ale to nie­praw­da, bo wszyst­ko, co osią­gnie, oka­że się puste, jeśli nie uda mu się odna­leźć swo­jej Dru­giej Poło­wy.

Cza­sa­mi wkra­cza­my na jakąś dro­gę, mimo że w nią nie wie­rzy­my. Wte­dy spra­wa jest pro­sta – wystar­czy jedy­nie udo­wod­nić sobie, że to dro­ga nie dla nas. Jed­nak, w mia­rą roz­wo­ju wyda­rzeń, gdy dro­ga coraz peł­niej nam się uka­zu­je, boimy się iść naprzód.

Nigdy nie wol­no nam rezy­gno­wać z poszu­ki­wa­nia Miło­ści. Ten, kto prze­sta­je szu­kać, prze­gry­wa życie.

Nikt nie wie, co sta­nie się za minu­tę, a mimo to idzie­my naprzód.

To nie wyja­śnie­nia pcha­ją nas do przo­du, ale nasze pra­gnie­nie pój­ścia dalej.


Na brze­gu rze­ki Pie­dry usia­dłam i pła­ka­łam” (1994)

Na brzegu rzeki Piedry usiadłam i płakałam

Cier­pi­my, bo czu­je­my, że daje­my wię­cej niż otrzy­mu­je­my w zamian. Cier­pi­my, bo nasza miłość jest nie­do­ce­nia­na. Cier­pi­my, bo nie uda­je nam się narzu­cić swo­ich reguł gry.

Cze­ka­nie spra­wia ból. Zapo­mnie­nie spra­wia ból. Lecz nie móc pod­jąć żad­nej decy­zji jest naj­do­tkliw­szym cier­pie­niem.

Dro­gę wyty­cza się idąc.

Inną rze­czą jest myśleć, że jeste­śmy na dobrej dro­dze, a jesz­cze inną wie­rzyć, że to jedy­na dro­ga.

Jak roz­dar­te kró­le­stwo nie potra­fi ode­przeć ata­ków wro­ga, tak i roz­dar­ty czło­wiek nie może życiu sta­wić god­nie czo­ła.

Jeśli czło­wiek poszu­ku­je miło­ści, to ją w koń­cu znaj­du­je, a wte­dy sku­pia wokół sie­bie jesz­cze wię­cej miło­ści. Wystar­czy, by jeden czło­wiek był nam życz­li­wy, a wte­dy inni rów­nież sta­ją się życz­li­wi. Zaś kie­dy jeste­śmy sami, to coraz bar­dziej zaskle­pia­my się w naszej samot­no­ści. Dziw­ne jest życie.

Kie­dy but jest nowy, uwie­ra. Życie wca­le nie jest inne: dopa­da nas znie­nac­ka i zmu­sza do pój­ścia w nie­zna­ne – gdy tego wca­le nie chce­my, gdy tego nie potrze­bu­je­my.

Nie­któ­rzy ludzie żyją skłó­ce­ni z inny­mi ludź­mi, skłó­ce­ni z samy­mi sobą, skłó­ce­ni z życiem. Wów­czas zaczy­na­ją odgry­wać spek­takl w opar­ciu o sce­na­riusz, któ­ry jest odbi­ciem ich wła­snych fru­stra­cji.

Wszech­świat zawsze poma­ga nam speł­nić marze­nia, tyl­ko my jeste­śmy w sta­nie oce­nić, jak wyso­ką cenę za nie pła­ci­my.

W wal­ce o marze­nia lepiej prze­grać parę drob­nych poty­czek, niż zostać poko­na­nym na całej linii, nie wie­dząc nawet, o co się wal­czy­ło.

Zawsze trze­ba podej­mo­wać ryzy­ko. Tyl­ko wte­dy uda nam się pojąć, jak wiel­kim cudem jest życie, gdy będzie­my goto­wi przy­jąć nie­spo­dzian­ki, jakie nie­sie nam los.


Pią­ta góra” (1996)

Piąta góra

Gdy zaczy­na się dziać nie­unik­nio­ne, strach zni­ka, sta­je się bez­sen­sow­ny. Zosta­je nam wte­dy tyl­ko nadzie­ja, że pod­ję­li­śmy wła­ści­wą decy­zję.

Jeśli two­ja prze­szłość cię nie zado­wa­la, zapo­mnij teraz o niej. Wyobraź sobie nową histo­rię swe­go życia i uwierz w nią. Skon­cen­truj się jedy­nie na chwi­lach, w któ­rych osią­ga­łeś to, cze­go pra­gną­łeś – i ta siła pomo­że ci zdo­być to, cze­go chcesz.

Naj­lep­szym wojow­ni­kiem jest ten, kto zdo­ła wro­ga prze­mie­nić w przy­ja­cie­la.

Nikt nie może tra­cić z oczu tego, cze­go pra­gnie. Nawet kie­dy przy­cho­dzą chwi­le, gdy zda­je się, że świat i inni są sil­niej­si. Sekret tkwi w tym, by się nie pod­dać.

Pro­ble­my odło­żo­ne na potem nie prze­sta­ją rosnąć.

Smu­tek nie trwa wiecz­nie, gdy zmie­rza ku temu, cze­go zawsze pra­gnę­li­śmy.

Smu­tek zni­ka, gdy idzie­my naprzód.

Tra­ge­dia nie jest karą, lecz wyzwa­niem.

Tra­ge­die zda­rza­ją się wszę­dzie. Może­my doszu­ki­wać się przy­czyn, winić innych, wyobra­żać sobie jak odmien­ne było­by bez nich nasze życie. Ale wszyst­ko to nie ma zna­cze­nia, zda­rzy­ły się i koniec. Musi­my zapo­mnieć o stra­chu, jaki wywo­ła­ły.

W naszym życiu przy­cho­dzą chwi­le stra­pie­nia i nie moż­na ich unik­nąć, bo zda­rza­ją się nie bez powo­du.

Wszyst­kie bitwy nasze­go życia cze­goś nas uczą, nawet te, któ­re prze­gra­li­śmy. Kie­dy doro­śniesz odkry­jesz, że sta­wa­łeś w obro­nie kłam­stwa, oszu­ki­wa­łeś sam sie­bie i cier­pia­łeś z powo­du bła­ho­stek.

Życie nie skła­da się z pra­gnień, lecz z czy­nów.


Wero­ni­ka posta­na­wia umrzeć” (1998)

Weronika postanawia umrzeć

Bądź niczym biją­ce źró­dło, nie zaś jak staw, w któ­rym zawsze stoi ta sama woda.

Bądź­cie sza­le­ni, ale zacho­wuj­cie się jak nor­mal­ni ludzie. Podej­mij­cie ryzy­ko bycia odmien­nym, ale naucz­cie się to robić, nie zwra­ca­jąc na sie­bie uwa­gi.

Czło­wiek wal­czy, by prze­trwać, a nie po to, by się pod­dać.

Im szczę­śliw­si mogą być ludzie, tym bar­dziej nie­szczę­śli­wi się sta­ją.

Ist­nie­je spo­ro ludzi, któ­rzy roz­pra­wia­ją o nie­szczę­ściach innych i uda­ją tyl­ko chęć nie­sie­nia im pomo­cy, a tak napraw­dę cie­szą się z cudze­go cier­pie­nia, bo to ich utwier­dza w mnie­ma­niu, że sami są szczę­ścia­rza­mi, i że życie jest dla nich łaska­we.

Jeśli wszy­scy marzą, a tyl­ko nie­licz­ni wpro­wa­dza­ją te marze­nia w czyn, to resz­ta czu­je się tchó­rza­mi.

Każ­da idea – dobra czy zła – zaczy­na ist­nieć dopie­ro wte­dy, kie­dy pró­bu­je­my wpro­wa­dzić ją w życie.

Macie do wybo­ru: albo pano­wać nad swo­im umy­słem, albo pozwo­lić, by on zapa­no­wał nad wami.

Świa­do­mość śmier­ci pobu­dza do życia.

W isto­cie tyl­ko my pono­si­my winę za to, co zda­rza się w naszym życiu. Wie­lu ludzi prze­szło przez te same trud­no­ści, co my, ale zare­ago­wa­ło ina­czej.


Demon i pan­na Prym” (2000)

Demon i panna Prym

Kie­dy chcesz coś osią­gnąć rozej­rzyj się dooko­ła, zasta­nów się i pomyśl, cze­go dokład­nie chcesz. Nikt nie doj­rzy celu z zamknię­ty­mi ocza­mi.

Kto ma wiel­kie pra­gnie­nie, nie powi­nien pić zachłan­nie.


Jede­na­ście minut” (2003)

Jedenaście minut

Czło­wiek pozna­je sie­bie, dopie­ro gdy pozna wła­sne gra­ni­ce.

Gdy uczeń osią­ga coś dzię­ki nauczy­cie­lo­wi, nauczy­ciel rów­nież cze­goś się uczy.

Grzech pier­wo­rod­ny nie pole­gał na tym, że Ewa zja­dła jabł­ko, tyl­ko że podzie­li­ła się z Ada­mem, aby ze swo­im odkry­ciem nie czuć się samot­na.

I to jest praw­dzi­we prze­sła­nie wol­no­ści: mieć naj­waż­niej­szą rzecz na świe­cie, ale jej nie posia­dać.

Jak­że wygod­nie jest marzyć, jeśli nie musi­my urze­czy­wist­niać naszych pla­nów!

Każ­dy pra­gnie miło­ści abso­lut­nej, a takiej miło­ści nie trze­ba szu­kać w innych, ale w sobie. Ona drze­mie w nas i tyl­ko my może­my ją w sobie roz­bu­dzić. Ale do tego potrze­ba nam dru­gie­go czło­wie­ka. Życie ma sens tyl­ko wte­dy, gdy mamy u swe­go boku kogoś, kto odwza­jem­nia nasze uczu­cia.

Kto sam nie zaznał poni­że­nia, nie potra­fi poni­żyć.

Nikt nie lubi, kie­dy jego świat roz­sy­pu­je się na kawał­ki. Dla­te­go ludzie zwy­kle sta­ra­ją się prze­wi­dzieć zagro­że­nie i go uni­kać, bo dzię­ki temu uda­je im się pode­przeć kru­chą kon­struk­cję, któ­ra i tak led­wo stoi. To inży­nie­ro­wie minio­nych spraw.

Nie ist­nie­je miłość bez wol­no­ści i na odwrót. Tyl­ko ten, kto czu­je się wol­ny, kocha bez­gra­nicz­nie. A ten, kto kocha bez­gra­nicz­nie, czu­je się wol­ny.

Nie war­to niczym się przej­mo­wać, tyl­ko żyć tak, jak­by dzi­siej­szy dzień był pierw­szym (lub ostat­nim) dniem moje­go życia.

Nikt niko­go nie tra­ci, bo nikt niko­go nie ma na wła­sność. I to jest praw­dzi­we prze­sła­nie wol­no­ści: mieć naj­waż­niej­szą rzecz na świe­cie, ale jej nie posia­dać.

Przy­cho­dzi­my na świat z poczu­ciem winy, lęka­my się, gdy szczę­ście puka do naszych drzwi, łudzi­my się, że naszą śmier­cią damy komuś naucz­kę, bo wiecz­nie czu­je­my się bez­sil­ni, pod­le trak­to­wa­ni, nie­szczę­śli­wi.

Sądzę, że zako­chu­je­my się od pierw­sze­go wej­rze­nia, cho­ciaż roz­są­dek nam pod­po­wia­da, że to pomył­ka, i wte­dy zaczy­na­my wal­czyć z tym instynk­tow­nym uczu­ciem – tak napraw­dę wca­le nie chcąc zwy­cię­żyć.

Świat napę­dza nie pogoń za przy­jem­no­ścia­mi, lecz rezy­gna­cja ze wszyst­kie­go, co istot­ne. Czy żoł­nierz rusza na woj­nę, by poko­nać wro­ga? Nie, on idzie zgi­nąć za ojczy­znę. Czy żona oka­zu­je mężo­wi, że jest zado­wo­lo­na? Nie, ona
na każ­dym kro­ku sta­ra się mu udo­wod­nić, jak bar­dzo się dla nie­go poświę­ca. Czy mąż idzie do pra­cy, by roz­sze­rzyć swo­je hory­zon­ty, roz­wi­nąć się? Skąd­że, dla dobra rodzi­ny haru­je wyle­wa­jąc wia­dra potu. I tak dalej… Dzie­ci
wyrze­ka­ją się swo­ich marzeń, by zado­wo­lić rodzi­ców, rodzi­ce poświę­ca­ją wła­sne życie, by zro­bić przy­jem­ność dzie­ciom, a ból i cier­pie­nie sta­ją się dowo­dem tego, co powin­no przy­no­sić wyłącz­nie radość: miło­ści.

Taki jest świat. Ludzie zacho­wu­ją się tak, jak­by zje­dli wszyst­kie rozu­my, a jeże­li przyj­dzie wam do gło­wy zadać im pro­ste pyta­nie, oka­że się, że nie wie­dzą nic.

W pogo­ni za szczę­ściem wszy­scy mamy rów­ne szan­se.

We wszyst­kich nie­mal języ­kach świa­ta ist­nie­je to samo przy­sło­wie: Cze­go oczy nie widzą, tego ser­cu nie żal”. Twier­dzę, że nie ma nic bar­dziej fał­szy­we­go. Im bar­dziej oczy nie widzą, tym bar­dziej ser­cu żal – tych uczuć,
któ­re sta­ra­my się w sobie stłu­mić, o któ­rych chce­my zapo­mnieć. Gdy jeste­śmy na wygna­niu, pie­lę­gnu­je­my naj­mniej­sze wspo­mnie­nie o ojczyź­nie, o naszych korze­niach. Gdy jeste­śmy dale­ko od uko­cha­nej isto­ty, każ­dy mija­ny prze­cho­dzień
przy­po­mi­na nam o niej.

Wol­ność w miło­ści to o nic nie pro­sić ani nicze­go nie ocze­ki­wać.

Wszy­scy nar­ko­ma­ni tak mówią: wystar­czy w porę się zatrzy­mać. Ale jakoś nie­wie­lu się zatrzy­mu­je.

Zanim umrę, chcę wal­czyć o życie. Dopó­ki mogę iść o wła­snych siłach, pój­dę tam, gdzie zechcę.

Zawsze robię pla­ny na przy­szłość i zawsze zaska­ku­je mnie teraź­niej­szość.

Życie ma sens tyl­ko wte­dy, gdy mamy u swe­go boku kogoś kto odwza­jem­nia uczu­cia.

Życie to bru­tal­na, zapie­ra­ją­ca dech w pier­siach zaba­wa – jak ska­ka­nie ze spa­do­chro­nem albo nie­bez­piecz­na gór­ska wspi­nacz­ka.


Zahir” (2005)

Zahir

Bez­piecz­niej jest pozo­sta­wać w sfe­rze marzeń, niż ryzy­ko­wać popeł­nie­nie błę­du.

Bli­skość śmier­ci zawsze spra­wia, że sta­ra­my się żyć lepiej.

Cier­pie­nie rodzi się wte­dy, gdy ocze­ku­je­my, że inni będą nas kochać tak, jak to sobie wymy­śli­li­śmy, a nie tak jak napraw­dę powin­na obja­wiać się miłość, któ­ra jest wol­na i nie­ujarz­mio­na, pory­wa nas swo­ją siłą i nie pozwa­la nam się zatrzy­mać.

Czło­wiek ma w życiu dwa duże dyle­ma­ty: jeden to wie­dzieć, kie­dy zacząć, a dru­gi – wie­dzieć, kie­dy skoń­czyć.

Jeśli przy­szło cier­pie­nie, lepiej je przy­jąć, bo nie zli­kwi­du­jesz go, uda­jąc, że go nie ma. Jeśli przy­szła radość, lepiej ją przy­jąć, niż bać się, ze pew­ne­go dnia się skoń­czy. Są ludzie, któ­rzy speł­nia­ją się tyl­ko dzię­ki
poświę­ce­niu i wyrze­cze­niom. Są tacy, któ­rzy czu­ją się czę­ścią ludz­ko­ści tyl­ko wte­dy, kie­dy myślą, że są szczę­śli­wi.

Lepiej zjeść połów­kę kanap­ki na spół­kę z kimś niż całą w samot­no­ści.

Miłość jest dzi­ką siłą. Kie­dy pró­bu­je­my ją okieł­znać, poże­ra nas. Kie­dy pró­bu­je­my ją uwię­zić, czy­ni z nas nie­wol­ni­ków. Kie­dy pró­bu­je­my ją zro­zu­mieć, mie­sza nam w gło­wach.

Nie­któ­re histo­rie są nie­do­koń­czo­ne, jak­by zosta­ły prze­rwa­ne w poło­wie. A wte­dy tkwią tym moc­niej w nas, bo kie­dy nie zamknie­my jakie­goś eta­pu, nie może­my przejść do następ­ne­go.

Nikt nie powi­nien zasta­na­wiać się nad tym, dla­cze­go nie jest szczę­śli­wy. W tym pyta­niu drze­mie pod­stęp­ny wirus, któ­ry wszyst­ko nisz­czy. Jeśli sobie zada­my to pyta­nie, zaraz będzie­my chcie­li wie­dzieć, co nas uszczę­śli­wia. A
jeśli oka­że się, ze w naszym obec­nym życiu tego brak, to albo natych­miast je zmie­ni­my, albo poczu­je­my się jesz­cze bar­dziej nie­szczę­śli­wi.

Nikt nie jest samot­ny w swo­ich tro­skach. Zawsze ist­nie­je ktoś, kto mar­twi się, cie­szy albo tak samo cier­pi jak ty. To doda­je ci sił, żeby sta­wić czo­ło wyzwa­niom.

Opa­no­wa­li­śmy już ener­gię wia­tru, słoń­ca, przy­pły­wów i odpły­wów morza. Ale dzień, w któ­rym czło­wiek zapa­nu­je nad ener­gią miło­ści, będzie tak donio­sły jak dzień, w któ­rym wykrze­sał ogień.

Praw­dzi­wi przy­ja­cie­le to ci, któ­rzy są przy tobie, gdy dobrze ci się wie­dzie. Dopin­gu­ją cię, cie­szą się z two­ich zwy­cięstw. Fał­szy­wi przy­ja­cie­le to ci, któ­rzy poja­wia­ją się tyl­ko w trud­nych chwi­lach, ze smut­ną miną, niby
soli­dar­ni, pod­czas gdy tak napraw­dę two­je cier­pie­nie jest pocie­chą w ich nędz­nym życiu.

Rze­czy waż­ne zosta­ją, odcho­dzą tyl­ko te, któ­re uwa­ża­li­śmy za istot­ne, choć napraw­dę są bez­u­ży­tecz­ne – tak jak pozor­ne poczu­cie wła­dzy nad miło­ścią.

Trze­ba umieć zauwa­żyć, kie­dy jakiś etap życia dobie­ga koń­ca. Zakoń­czyć cykl, zatrza­snąć drzwi, zamknąć roz­dział – nie­waż­ne, jak to nazwie­my, waż­ne, żeby zosta­wić za sobą to, co już minę­ło.

W dniu, w któ­rym czło­wiek otwo­rzy ser­ce na praw­dzi­wą miłość, to, co dotąd zda­wa­ło się dobrze poukła­da­ne, roz­sy­pie się i wstrzą­śnie tym, co uwa­ża­my za praw­dę.

Wol­ność ma wyso­ką cenę, rów­nie wyso­ką jak nie­wo­la. Jedy­na róż­ni­ca pole­ga na tym, że tę cenę pła­ci się z przy­jem­no­ścią i z uśmie­chem, nawet jeśli cza­sem bywa to uśmiech przez łzy.

Wol­ność to stan ducha.

Wystar­czy być czuj­nym, lek­cje zawsze przy­cho­dzą, kie­dy jeste­śmy na nie goto­wi, i jeśli zwra­casz uwa­gę na zna­ki, dowiesz się wszyst­kie­go, co jest ci potrzeb­ne, aby posta­wić następ­ny krok.

Zawsze poja­wia się w naszym życiu takie wyda­rze­nie, któ­re spra­wia, że prze­sta­je­my się roz­wi­jać. Jakiś wstrząs, gorz­ka poraż­ka, zawód miło­sny, a nawet zwy­cię­stwo, któ­re­go sens zro­zu­mie­li­śmy opacz­nie, powo­du­je, że budzi się w
nas tchó­rzo­stwo i sta­je­my w miej­scu.

Żeby żyć peł­nią życia, trze­ba być w cią­głym ruchu, tyl­ko w ten spo­sób każ­dy dzień będzie inny od poprzed­nie­go.


Być jak pły­ną­ca rze­ka” (2006)

Być jak płynąca rzeka

Co jest naj­śmiesz­niej­sze w ludziach?
Zawsze myślą na odwrót: spie­szy im się do doro­sło­ści, a potem wzdy­cha­ją za utra­co­nym dzie­ciń­stwem. Tra­cą zdro­wie by zdo­być pie­nią­dze, potem tra­cą pie­nią­dze by odzy­skać zdro­wie. Z tro­ską myślą o przy­szło­ści, zapo­mi­na­jąc o chwi­li obec­nej i w ten spo­sób nie prze­ży­wa­ją ani teraź­niej­szo­ści ani przy­szło­ści. Żyją jak­by nigdy nie mie­li umrzeć, a umie­ra­ją, jak­by nigdy nie żyli.

Każ­dy z nas ma wła­dzę, gdy jest cał­ko­wi­cie prze­ko­na­ny o słusz­no­ści tego, co robi.

Może ist­nieć sto spo­so­bów komu­ni­ko­wa­nia się we współ­cze­snym świe­cie, ale nic nie zastą­pi ludz­kie­go spoj­rze­nia.

Nawet gdy przy­ja­ciel dzia­ła wbrew tobie, wciąż jest two­im przy­ja­cie­lem.

Nawet naj­moc­niej roz­pa­lo­ny żar szyb­ko gaśnie, gdy jest z dala od ognia.

Pamię­taj że wszyst­ko, co uczy­nisz w życiu, zosta­wi jakiś ślad. Dla­te­go miej świa­do­mość tego, co robisz.

Pra­ca jest darem, kie­dy poma­ga zro­zu­mieć, co robi­my, ale może być prze­kleń­stwem, kie­dy sta­je się uciecz­ką przed pyta­niem o sens życia.

To, co dziś jest rze­czy­wi­sto­ścią, wczo­raj było nie­re­al­nym marze­niem.

Trze­ba umieć wal­czyć o swo­je marze­nia, ale trze­ba też wie­dzieć, któ­re dro­gi są nie do prze­by­cia i zacho­wać siły na przej­ście inny­mi ścież­ka­mi.

W życiu czę­sto bywa­my ponie­wie­ra­ni, dep­ta­ni, upo­ka­rza­ni i obra­ża­ni, a mimo to wciąż jeste­śmy tyle samo war­ci.

Wzor­ce poma­ga­ją unik­nąć głu­pich błę­dów, któ­re popeł­ni­li inni, ale zwy­kle ogra­ni­cza­ją i zmu­sza­ją do powta­rza­nia tego, co robią wszy­scy.


Cza­row­ni­ca z Por­to­bel­lo” (2007)

Czarownica z Portobello

Wypusz­cza­jąc się na nie­zna­ne morza, śle­po ufa­my naszym prze­wod­ni­kom – w prze­ko­na­niu, że wie­dzą wię­cej niż my.

Ist­nie­je sze­reg zasad, któ­re okre­śla­ją czym jest szczę­ście, i jeśli ich nie speł­niasz, two­ja świa­do­mość nie dopusz­cza do sie­bie myśli, że jesteś szczę­śli­wy.

Ile dasz, tyle otrzy­masz, cza­sem z naj­bar­dziej nie­spo­dzie­wa­nej stro­ny.

Jeśli ogra­ni­czę się do tego, co znam, wów­czas nigdy się nie dowiem, cze­go nie znam.

Kto wie­rzy, że poniósł klę­skę, zawsze będzie pono­sił klę­ski. Kto uznał, że nie może postę­po­wać ina­czej, tego znisz­czy ruty­na.

Uczu­cie samot­no­ści potęż­nie­je, kie­dy pró­bu­je­my się mu sprze­ci­wiać, a słab­nie, kie­dy naj­zwy­czaj­niej w świe­cie je igno­ru­je­my.

Zamiast w sztucz­ny spo­sób spa­lać kalo­rie, spró­buj­cie prze­mie­nić je w ener­gię koniecz­ną do wal­ki o marze­nia.

Zmia­ny zacho­dzą tyl­ko wte­dy, gdy idzie­my pod prąd, kie­dy robi­my coś cał­ko­wi­cie wbrew wszyst­kie­mu, do cze­go przy­wy­kli­śmy.

Jesteś tym, czym wie­rzysz, że jesteś.

Pozbądź się raz na zawsze złu­dze­nia, że dro­ga dopro­wa­dzi cię do celu: w rze­czy­wi­sto­ści do celu docie­ra­my z każ­dym naszym kro­kiem.

Samot­ność nie jest naszym prze­zna­cze­niem, a samych sie­bie pozna­je­my tyl­ko wte­dy, kie­dy może­my się przej­rzeć w oczach innych.

W grun­cie rze­czy stąd wła­śnie bie­rze się więk­szość naszych pro­ble­mów: z obo­wiąz­ku prze­strze­ga­nia zasad.

Zamiast sta­rać się udo­wod­nić, że jesteś kimś lep­szym, niż myślisz, po pro­stu się śmiej. Śmiej się ze swo­ich zmar­twień i ze swo­jej nie­pew­no­ści. Patrz z humo­rem na wła­sne lęki.

Dobrze jest dawać, kie­dy o to pro­szą, ale jesz­cze lepiej dawać tym, co nie pro­szą, poj­mu­jąc ich pra­gnie­nie.

Ludzie uczą się w 25 pro­cen­tach od mistrza, w 25 pro­cen­tach słu­cha­jąc samych sie­bie, w 25 pro­cen­tach od przy­ja­ciół, a w 25 pro­cen­tach uczy ich czas.

Miłość trze­ba budo­wać, odkryć ją to za mało.

Los zmie­nia ludzi na lep­sze tyl­ko ludzie nie zawsze potra­fią to dostrzec.

Kie­dy ata­ku­jesz kogoś słab­sze­go od sie­bie, dajesz dowód na to, że napraw­dę potrze­bu­jesz opie­ki.

Aby zapo­mnieć o zasa­dach, nale­ży je znać i sza­no­wać.

Mistrz nie jest kimś, kto cze­goś uczy; mistrz to ktoś, kto zachę­ca ucznia do doło­że­nia wszel­kich sta­rań, aby odkrył to, o czym już wie.

Usta zamy­ka­ją się wte­dy, gdy mają do powie­dze­nia coś waż­ne­go.

Tam, gdzie los jest dla nas zbyt łaska­wy, zwy­kle poja­wia się otchłań, w któ­rą w każ­dej chwi­li mogą runąć wszyst­kie marze­nia.


Zwy­cięz­ca jest sam” (2009)

Zwycięzca jest sam

Nie­któ­rzy są wiecz­nie nie­za­do­wo­le­ni. Kie­dy mają nie­wie­le, chcą wię­cej. Jeśli mają dużo, chcą jesz­cze wię­cej. A kie­dy już to osią­gną, tęsk­nią za pro­stym, skrom­nym życiem.

Gro­ma­dze­nie miło­ści przy­no­si szczę­ście, gro­ma­dze­nie nie­na­wi­ści spro­wa­dza tra­ge­die.

Kto nie nauczy się roz­po­zna­wać wrót wła­snych pro­ble­mów, mógł­by rów­nie dobrze zosta­wiać je otwar­te i pozwo­lić nie­szczę­ściom wtar­gnąć do środ­ka.

Czło­wiek, któ­ry nie pra­gnie nicze­go, jest czło­wie­kiem szczę­śli­wym.


Dead Can Dan­ce | Enig­ma | Dr House | Pau­lo Coel­ho