Debiutancka płyta jednej z moich ulubionych grup z gatunku new romantic i synth pop, czyli Talk Talk. Świetnie sprawdza się na parkiecie, ponieważ zawiera wiele melodyjnych utworów, przy których nogi same rwą się do tańca, jak również wieczorem gdy ma się większą ochotę na spokojniejszą, bardziej refleksyjną muzykę.

Moją ulubioną trójkę z tej płyty otwiera „Today”, idealny przykład utworu, przy którym nie sposób usiedzieć w miejscu. Doskonale sprawdza się również podczas szybkiej jazdy samochodem. Moją uwagę zwróciła gra na bezprogowym basie i potężny rytm elektronicznej perkusji, modnej w latach 80-tych. Trzeba przyznać, że sekcja rytmiczna Talk Talk to niezaprzeczalny atut tej grupy, czego dała dowód również na kolejnych płytach.

Zawartość niedostępna.
Wyraż zgodę na korzystanie z cookies klikająć Zgoda na banerze

Następny w zestawieniu to hymn zespołu, czyli utwór „Talk Talk” opowiadający o mężczyźnie, który ma już dosyć paplaniny swojej ukochanej, jej ciągłych kłamstw i oszustw. Wyróżnia go piękne solo na fortepianie oraz jak zwykle doskonała współpraca sekcji rytmicznej.

Zawartość niedostępna.
Wyraż zgodę na korzystanie z cookies klikająć Zgoda na banerze

And last, but not the least jak mawiają Anglosasi – mój absolutnie ukochany utwór „Have You Heard The News”, w którym lider grupy Mark Hollies urzeka swoim melancholijnym głosem wyśpiewując przygnębiający tekst o wyrzutach sumienia dręczących kierowcę, który potrącił pieszego, a gra syntezatorów podkreśla smutny nastrój tej opowieści. Trzeba przyznać, że tekst nie jest jednoznaczny. Równie dobrze może go zinterpretować jako historię beztroskiej przepychanki znajomych na chodniku, która zakończyła się tragiczne, gdy jeden z nich po przełamaniu barierki wpadł na ulicę wprost pod nadjeżdżający samochód.

Zawartość niedostępna.
Wyraż zgodę na korzystanie z cookies klikająć Zgoda na banerze